Arturo pociągnął nosem i kiwnął główką.

441
ją, by od razu pójść spać, a prysznic wziąć potem, po przebudzeniu.
miejsce pod ścianą, w cieniu, skąd mógł obserwować wchodzących i
Uniosła pytająco ramiona. - Ostatnio, kiedy na nim jeździłam, popełniłam błąd. - I twój tata nie chce, żebyś go powtórzyła. - Może nie wie, co jest dla mnie najlepsze. - A ty wiesz? - Brig zmarszczył ciemne brwi. Cassidy zorientowała się, że kpi z niej. - Dlaczego traktujesz mnie jak dziecko? - Bo jesteś dzieckiem. - Nie jesteś wiele starszy. - Nie chodzi o wiek, kochanie. - A o co? - Zadarła wyzywająco głowę. - O twoje doświadczenie? Uśmiechnął się półgębkiem. - Poniekąd. Serce jej łomotało. Zauważyła, że Brig ma ciemne włosy na rękach i kilkudniowy zarost na brodzie. Był pewny siebie, co ją fascynowało i przerażało. Pochylił się. Przez ułamek sekundy myślała, że ją pocałuje, ale - tak jak kiedyś - chwycił łańcuszek, który miała na szyi. Medalik wiszący między piersiami palił ją w skórę. - Zawsze go nosisz. Pokiwała głową. - Dlaczego? - Nie... nie wiem. - To jakiś szczególny święty w twoim kościele? A może dostałaś go od chłopaka? - Od żadnego chłopaka. Wypuścił łańcuszek z ręki, odwrócił na chwilę wzrok i westchnął. - Przyszedłem tutaj za tobą, żeby cię przeprosić - przyznał się. - Trochę mnie ostatnio poniosło. - Nie ma sprawy. - Nie. Chcę to wyjaśnić. Widziałaś moją porażką. Rozkojarzyłem się, koń to wyczuł i mnie zrzucił. - Ale to ja ci przeszkodziłam. - Powietrze zrobiło się ciężkie. Cofnęła się o kilka kroków. Dotknęła pośladkami twardego pnia wierzby. - Nie powinienem był ci na to pozwolić. - E tam. Pochylił się nad nią, a Cassidy miała wrażenie, że serce wyskoczy jej z piersi. Przez kilka sekund tylko cichy szmer strumienia zakłócał ciszę. Czuła, że Brig chce ją pocałować i że zaciska pięści, żeby wygrać z samym sobą. - Muszę iść... - Nie! - rzuciła szybko i poczuła, że jej policzki zalewa rumieniec. - Ja... uch... Mięśnie twarzy chłopaka zadrgały w rytm bicia serca. Ich oczy spotkały się. Milczeli, ale Cassidy wiedziała, że on też to czuje. To gorące, niecierpliwe pragnienie, które zawisło między nimi. Oblizała wargi. Jęknął cicho, a potem odezwał się surowym i oschłym głosem. - Będzie lepiej dla nas obojga, jeśli będziesz się trzymać z dala ode mnie i od konia. - Lubię być blisko ciebie. Zacisnął powieki, jakby starał się zapomnieć, że Cassidy jest przy nim. - Lepiej nie, Cass. Lepiej, żebyś mnie nie lubiła. - Gdy otworzył oczy, znowu panował nad sobą. Na rękach i szyi już nie występowały mu żyły. - Uwierz mi, dziewczyno, najlepiej dla wszystkich będzie, jeśli będziesz się trzymać ode mnie z daleka. - I jak się pracuje dla najbogatszego człowieka w okręgu? - Chase wyjął z lodówki butelkę piwa i podał Brigowi. Na koszuli i we włosach miał trociny. - Ty mi to powiedz. - Brig był wyczerpany duchotą panującą w baraku. Mały wiatraczek na próżno próbował obniżyć temperaturę poniżej trzydziestu stopni. Chłopak otarł ręką spocone czoło i zdjął koszulę, ale i tak było mu gorąco. Nie opuszczał go też obraz córek Buchanana. Myśli bawiły się w berka w jego głowie. - Ty też dla niego pracujesz. - Jak pół miasta. - Chase postawił dwie butelki na zagraconym stole, otworzył je i jednym haustem opróżnił pół butelki. - Ale ciebie spotkał zaszczyt... Możesz przyglądać się, jak żyją, co robią... - Wywalam gnój. - Brig pociągnął długi łyk piwa. - A to nie jest wcale takie wspaniałe. - Nie? Ale pewnie lepsze niż wyrąb drzewa, kiedy przecierają się rękawice i ręce zaczynają krwawić. - Chase potrząsnął czarną czupryną i odrzucił włosy z czoła. Wbił w brata niebieskie oczy, takie same jak oczy Briga. Od razu było widać, że są braćmi. Byli bardzo podobni - tego samego wzrostu i podobnej postury. Mieli ciemne włosy i szaroniebieskie oczy, ale Chase miał subtelniejsze rysy twarzy. Brig często mu mówił, że jest ładniejszy, co wyprowadzało starszego brata z równowagi. Wtedy zaczynali się siłować i zawsze wygrywał Chase. Ostatnio jednak role się zmieniły i nie mogli już wyładowywać na sobie złości. W każdym razie - nie przy użyciu siły.
pieczony, pośród fasolki trafiały się kawałki migdałów, dodatkowo
W tym stroju wyglądała kobieco, a zarazem profesjonalnie. Zawsze
pieszczotliwie męskość Diaza ciepłym i wilgotnym wnętrzem
informacje, na których tak zależało Milli. Miała i mogła ich udzielić.
wyciągając noktowizor. - Wypadamy na nich, dowiadujemy się, który

- Chciałam... zrobić coś głupiego.
Posłuchała, dociskając mocno, by zatamować krwawienie, które
pogodzić się z tym, że nikt jej nie chciał nic mówić, że trafiała na
długo.
szkolenie IOD Warszawa

przywołując jej uwagę. Popatrzyła na niego.

i skąd opłaca składki, a więc gdzie pracuje?
będzie poprawiać. Od dziesięciu lat śniła o tym, jak zabija Pavona,
Zapisała numer na kartce, zgasiła światło i wróciła do łóżka.
apply for a loan online instant decision

40

- Nie wiem. Jego śmierć mogła mieć coś wspólnego
być chorym, żeby zrobić coś takiego.
od czasu, gdy kupiła dom jego babci. Transakcja została
szkolenia z zakresu ochrony danych osobowych

narkomanię ani w jakikolwiek inny nałóg. Dziwiło ją nawet, że w

– Co wy robicie?! – zawołała Lucy. – Przecież to moje pomidory!
chodziło o to, żebym tutaj przyjechała? Jeśli tak, to ten drań
- Właśnie zaczęła się ostatnia część walca i Victoria
Polecany angielski targówek przez klientów.